JackGraal.com header

Wheels of Destruction: World Tour, czyli "Quake" na kółkach

Jack Graal
25 kwietnia 2012
skomentuj

Dzieło studia Gelid Games można by nazywać “Quake’iem na kółkach”. Niestety tylko można by, bo Quake do dziś jest wielbiony przez rzesze, a o Wheels of Destruction raczej nikt nie będzie pamiętać.

Wheels of Destruction to gra wydana (dostępna tylko w Playstation Store), która reprezentuje popularny dawno temu gatunek “strzelanek samochodowych”, który od niedawna znów podbija serca graczy. Tego typu gry skupiają się na trybie wieloosobowym, więc ich żywotność zależy od grywalności. Niestety na piękne oczęta (a może reflektory) nie da się zatrzymać graczy.

W grze do wyboru są trzy tryby rozgrywki - Deathmatch, Team Deathmatch oraz Capture the Flag. Wszystkie są doskonale znane graczom i nie trzeba ich opisywać. WoD rządzi się zasadami znanymi z wielu strzelanek na czele z nieśmiertelnym Quake 3. Jedyną różnicą jest to, że gracze walczą za pomocą samochodów wyposażonych w przeróżne, raczej standardowe bronie.

Rozgrywka jest dynamiczna i śmiertelna w skutkach, bo niewidzialnych ścian na końcach mapy nie ma, więc nieuważni kierowcy szybko lądują w przepaści. Aby nie było zbyt trudno twórcy zaimplementowali celownik, który przyczepia się do przeciwników, więc wystarczy nakierować kamerę mniej więcej w stronę oponenta, by móc go ukatrupić. Mapy pełne są ulepszeń, nowych broni, portali, ramp i “apteczek”, które pozwalają dłużej przetrwać na polu bitwy. Zginąć jest dość łatwo, nawet grając z super celnymi botami. Sterowanie jest proste i dość intuicyjne, chociaż niektóre osoby mogą narzekać na złe dobranie przycisków strzału oraz gazu/hamulca.

W kwestii map przeżyć można pewnego rodzaju deja vu - mnie wydawało się ciągle, że gram po prostu w zmodyfikowanego Quake’a 3. Oczywiście tekstury są dużo lepszej jakości, a same mapy - podobnie jak w Q3 - są dobrze zaprojektowane. Niemniej jednak przy tak małej zawartości tej gry twórcy mogli obmyślić coś nowego.

Wheels of Destruction to gra stworzona do gry w sieci i pomimo posiadania trybu singleplayer pełnego botów nic tego nie zmieni. Gdyby gracze rzucili się na ten tytuł to możliwe, że wielu z nich wciągnęłoby się na niekrótką chwilę. Niestety tytuł nie trafił do świadomości mas i na serwerach można od czasu do czasu znaleźć jakiegoś zabłąkanego gracza, który chyba przez przypadek utworzył nową sesję. Oprócz tego największym grzechem WoD jest brak split-screenu. Dopiero po usunięciu powyższych wad zakup tej gry można by nazwać “opłacalnym”.

Gra prezentuje się średnio i zwycięsko wychodzą tylko tekstury otoczenia, które dają radę - tym bardziej biorąc pod uwagę rozmiar całej gry, która waży nieco ponad 300 MB. Modele samochodów to bryły z dodanymi zderzakami i innymi elementami, które mogą zostać zniszczone podczas rozgrywki. Natomiast efekty takie portale, czy unoszące się nad ziemią znaczniki apteczek i ulepszeń to poziom sprzed 10 lat. Nie da się jednak nic zarzucić warstwie dźwiękowej - zwłaszcza muzyce. Jest przyjemna i dobrze dobrana. Natomiast efekty dźwiękowe to nic specjalnego - ot zwykłe “pierdzenie” maszyn i odgłosy pukawek na nich zamontowanych.

Wheels of Destruction: World Tour przypomina serię Twisted Metal, a podczas gry na myśl przychodzi także poczciwy Quake. Gra studia Gelid Games jest naprawdę grywalna, w miarę dopracowana i mogłaby sprawiać wiele przyjemności, gdyby nie zbyt mało zawartości oraz puste serwery. Za cenę 36 zł można dorwać dużo lepszą grę lub jakiś dodatek, przy którym spędzi się kilkakrotnie więcej czasu niż z Wheel of Destruction: World Tour. Gdyby chociaż był split-screen...

Grę w wersji na konsolę PlayStation 3 dostarczył wydawca

Przyjemna rozgrywka, ale bez przyszłości przez brak zawartości i puste serwery.

POTRZEBUJESZ STRONY INTERNETOWEJ?

NAJNOWSZE WPISY

Toy Story 4 — coś się kończy, coś się zaczyna

Oglądając Toy Story 4 popłakałem się — jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Ta seria towarzyszy mi od zawsze, widziałem poprzednie części dziesiątki, jeśli nie setki razy. I po prostu się popłakałem. Znowu! Świetny film ze wspaniałą i niełatwą opowieścią o tym, co jest ważne w życiu — a dla każdego z nas ważne może być […]

JOKER - przekrój psychicznie chorego człowieka

Niemożliwe z jaką gracją przedstawia ten film postać Jokera. Jako origin story nie zawodzi pod żadnym względem, a przy tym idzie swoją własną ścieżką. Najbardziej niesamowite jest dla mnie to, że chyba nikt nigdy nie przedstawił Jokera w tak prawdziwy sposób. Nie jest przerysowany, bo to tylko (i aż) chory człowiek pchnięty w przepaść z […]

Days Gone — w hordzie raźniej

Miejscami widać, że Days Gone miało oferować bardziej nieliniową fabułę opartą o moralne decyzje Deacona — głównego bohatera. Jednak najwidoczniej twórcy zrezygnowali z tego rozwiązania celem nadania mu — oraz całej historii — nieco bardziej wyraźnego charakteru. Na początku fabuła rozwija się dość mozolnie, ale na szczęście później akcja się trochę zagęszcza i trzyma dobry […]

Green Book - nie tak dawno temu w Ameryce

Czasami idąc do kina spodziewamy się jednego, a dostajemy coś zupełnie innego. Tak było w przypadku filmu Green Book. Nie wiedziałem kompletnie nic na jego temat — no może oprócz tego, że gra tam Viggo Mortensen i Mahershala Ali oraz w jakiś sposób porusza temat rasizmu. Nic więcej. Nie miałem żadnych oczekiwań, ale jednak nie […]

Wiedźmin 3: Dziki Gon — niezmordowany król gier fabularnych

Ostatnie sceny drugiego Wiedźmina jasno dawały do zrozumienia, że trzecia część to tylko kwestia czasu. Nie zdawałem sobie jednak wtedy sprawy, z jakim rozmachem będziemy mieć tym razem do czynienia. Akcja Wiedźmina 3 rozpoczyna się w maju, więc przesunięcie premiery z lutego było — przynajmniej z fabularnego punktu widzenia — niegłupim pomysłem. Kolorystyka świata znowu […]

Frostpunk - porażka to najlepszy nauczyciel

Mamy jedno zadanie - przetrwać w coraz większym chłodzie z kończącymi się zapasami. Co może się nie udać? Wszystko. Grając piąty raz w tę samą kampanię, nie odczuwa się ani krzty powtarzalności — bez wykorzystywania generatorów losowych. A to dlatego, że jesteśmy zmuszeni do nauki na błędach, dzięki czemu każda rozgrywka jest inna i coraz […]

Deadwood: The Movie — pożegnanie warte Dzikiego Zachodu

Czasami nie warto odkopywać perełek, bo można przez to zniszczyć nawet najpiękniejsze wspomnienia lub obnażyć pewne braki. Na szczęście Deadwood: The Movie nie zalicza się do tej grupy. Zmartwychwstanie tego kultowego serialu (mimo że tylko na chwilę) okazało się strzałem w dziesiątkę. Są starzy znajomi, po których prawie nie widać, że od końca 3. sezonu […]

State of Mind — trudne pytania z przyszłości

State of Mind to bardzo przyjemna interaktywna opowieść, która zabiera nas o kilka dekad w przyszłość. Okazuje się, że ludzkość, mimo znacznie bardziej zaawansowanej cywilizacji i dostępności rozwiązań z pogranicza transhumanizmu, wciąż boryka się problemami i rozdarciem społeczeństwa znanym również dziś. Tytuł przyciąga oko stylem wizualnym (trójkąty i inne wielokąty) i co krok przypomina nieślubne […]

A Plague Tale: Innocence - tak pyszne, że obgryzłem do samej kości

Gdy pierwszy raz przeczytałem o A Plague Tale: Innocence, byłem przekonany, że będzie to bardzo filmowa i jeszcze bardziej liniowa gra, która raczej nie zaoferuje żadnych innowacji poza fajnie przedstawioną fabułą z czasów Czarnej Śmierci. I nawet w takim wypadku byłbym całkiem zadowolony z sięgnięcia po ten tytuł. Jednak na moje szczęście okazało się, że […]

God of War — epicka droga na szczyt

Już po pierwszych zapowiedziach nowych przygód Kratosa wiadomo było, że będziemy mieć do czynienia z czymś zupełnie innym niż dotychczas. Zmieniła się nie tylko mitologia — z greckiej na nordycką — ale także usposobienie głównego bohatera. Ta druga zmian jest o tyle ważna, że pozwoliła na wyjątkowo dosadne odcięcie się od znanych z poprzednich odsłon […]