JackGraal.com header

The Book of Unwritten Tales - popkulturowy miszmasz z posypką

9 grudnia 2012
Komentarze

Czy warto zainteresować się grą przygodową, która dopiero po trzech latach od premiery została wydana w naszym kraju, a jej polska wersja ogranicza się jedynie do napisów? Przez ostatnią dekadę cały gatunek przygodówek nie miał zbyt lekko, a najlepiej radziły sobie produkcje niezależne. The Book of Unwritten Tales to również gra niezależnego studia, chociaż gdybym tego nie wiedział, uznałbym, że jest to produkcja jakiegoś dobrze znanego, doświadczonego zespołu wspieranego przez któregoś z gigantów wydawniczych. Odpowiedź na powyższe pytanie jest jak najbardziej twierdząca.

Początek, ba, cała opowieść to zlepek wielu znanych motywów z gier, filmów i znanych uniwersów fantasy. Nawiązania atakują gracza z każdej strony, jednak niezbyt agresywnie, dzięki czemu nie ma uczucia, że wszystko to jest robione na siłę. Gra jest bardzo klimatyczna, a humor nienachalny. Dodatkowo już w pierwszych liniach dialogowych jednego z bohaterów pojawiają się stwierdzenia, iż artefakty, walka dobra ze złem i tym podobne rzeczy są cliché. Daje to jasno do zrozumienia, że studio KING Art zdawało sobie sprawę z banalności wielu odniesień i pomimo tego udało im się przekuć to w wielką zaletę tej produkcji. Ciekawe jak wyglądałaby rozgrywka kogoś, komu nieznane są motywy z Władcy Pierścieni, czy World of Warcraft (czyt. przespałby ostatnie 100 lat) - czy taka osoba bawiłaby się równie dobrze?

tbout1

Fabuła skupia się na czterech grywalnych postaciach - gnomie Wilburze, elfce Ivadorze, oraz człowieku Nathanielu, któremu towarzyszy prześmieszna istota znana jako Critter, Wszyscy (oprócz Crittera) posługują się językiem angielskim w najbardziej brytyjskiej formie, jaka jest możliwa. Przez pewien czas jest to nawet przyjemne doświadczenie, jednak po kilku godzinach niektórzy mogą mieć już dość. Dobrze, że polskie napisy oddają sens nawet bardziej zawiłych żartów, więc nie ma się czego bać.

Gra powstała na autorskim silniku, który pozwala wygenerować bardzo szczegółową i przyjemną dla oka grafikę miksującą elementy 3D z ręcznie rysowanym tłem 2D. W grze wykorzystano bardzo różne ujęcia kamer - od standardowych plansz znanych z klasycznych przygodówek, przez widok izometryczny, aż po kamerę (niczym w platformówkach), która pokazuje przekrój budynku. Pozwala to na skonstruowanie większej liczby różniących się od siebie zagadek, które może nie są zbyt wymagające, ale za to bardzo przyjemne i przemyślane. Dodatkowo po wciśnięciu spacji na klawiaturze, na ekranie pojawiają się wszystkie interaktywne elementy. Co jakiś czas można także trafić na popularne obecnie Quick Time Events, czyli minigry polegające na wciskaniu klawiszy w odpowiedniej kolejności i odstępach czasu. Generalnie gra nie ma jakichś większych wad poza kilkoma technicznymi zgrzytami lub nieprzemyślanymi rozwiązaniami, przez które na przykład trzeba wracać kilka plansz, by aktywować jakiś element.

tbout2

The Book of Unwritten Tales to świetna gra, która wystarcza na ponad 15 godzin wyjątkowo bogatej zabawy. Nie można narzekać na poziom audiowizualny, ani na jakość samej opowieści. Jest to idealny wybór dla osób, które lubią wszelkiej maści smaczki i nawiązania. Gra powinna się spodobać również graczom, którzy do tej pory nie mieli okazji zagrać w porządną przygodówkę - oczywiście pod warunkiem, że uda im się na chwilę zwolnić i przysiąść na spokojnie bez oczekiwania na wybuchy, wszechobecną śmierć i szybką akcję. Jak już wcześniej wspomniałem, jestem bardzo ciekaw, jak ta produkcja zostałaby odebrana przez laika w temacie kultury popularnej. Nie wierzę jednak, że ktoś taki się ostał, więc nie pozostaje mi nic innego, tylko polecić tę produkcję wszystkim, którzy potrafią docenić dobrze przemyślaną i wciągającą historię.

Łączy tak wiele odniesień do popkultury i przy okazji jest świetną przygodówką.

Grę w wersji na PC dostarczył wydawca

searchchevron-uptwitterinstagramfacebook-official