Throne & Liberty, od NCSoft, czyli twórców legendarnej serii Lineage, obiecuje intensywne doświadczenie MMO z dużym naciskiem na masowe PvP i (między)gildyjną dramę. Lineage II w okolicach roku 2007 było moją pierwszą miłością w gatunku MMORPG, więc z Throne & Liberty wiązałem dość duże oczekiwania. Okazało się, że w pierwszym miesiącu (październik 2024) utopiłem w […]
Zombie, mityczne stwory, paradoksalnie groteskowe sytuacje, wyjątkowe zakończenie. Tak właśnie można by opisać najnowszy dodatek do Red Dead Redemption pod tytułem Undead Nightmare. Niniejsza recenzja ma na celu ocenę historii, nowych elementów oraz wszystkich zmian w porównaniu z podstawką. W kwestii grafiki, dźwięku czy rozgrywki nie ma różnicy i tych aspektów nie opisuję, ale jeżeli chcesz poczytać także o tym, zapraszam do recenzji Red Dead Redemption.
Zacznę od przedstawionej w dodatku historii, która chociaż nie zalicza się do oficjalnego kanonu linii fabularnej, jest taka, jakiej chyba wszyscy oczekiwali. Mamy szerzącą się plagę zombie, Johna Marstona, który znów jest głównym bohaterem oraz powrót większości drugoplanowych postaci, nie zawsze w pełni żywych. Sam dodatek wystarczy natomiast na około 4 godziny zabawy przy samych tylko zadaniach głównych.

Dodano nowe bronie, takie jak Blunderbuss (strzelba ładowana resztkami z ciał nieumarłych), pochodnia, woda święcona i wybuchający wabik na zombie. Pojawiły się również cztery konie Apokalipsy (Głód, Zaraza, Wojna, Śmierć), które mają specjalne umiejętności. Do tego w świecie gry znaleźć możemy zwierzęta zamienione w wersje zombie, jednorożce, Wielką Stopę (i związane z nią smutne zadanie). Dodano także możliwość tworzenia niektórych przedmiotów w inwentarzu pod warunkiem, że mamy odpowiednią ilość składników. O nowych strojach, skarbach, misjach pobocznych wspomnę tylko tyle, że są i mają się dobrze.
Rozgrywka wydaje się łatwa, ale nie trudno też zginąć. Ucieczka przed przeciwnikami jest prosta jak drut. Owszem, są różne rodzaje umarlaków, w tym jeden bardzo szybki, ale wystarczy zwolnic czas za pomocą Dead Eye i strzelić prosto w czaszkę natarczywemu wrogowi. Kluczem do sukcesu jest uniknięcie sytuacji, w której wrogowie mogą nas otoczyć. Całość rozgrywa się na dokładnie tej samej mapie co w podstawowej wersji gry, ale miasta są zabite dechami i bronione przez ostatnich żywych ludzi. Za pomoc w obronie można otrzymać amunicję, która jest obecnie najcenniejszym surowcem, bo sklepy nie funkcjonują, a zombie do "zabicia" jest cała masa. Niejednokrotnie zabrakło mi jakiejkolwiek amunicji, co skutkowało odpędzaniem się od umarlaków za pomocą pochodni.

Multiplayer pozwala m.in. na zabawę w trybie Undead Overrun, polegającym na wspólnej walce z falami nadchodzących zombie - wciąga niemiłosiernie. Dorzucono oczywiście nowe postacie i tytuły do wyboru oraz dodatkowe trofea i osiągnięcia.
Red Dead Redemption: Undead Nightmare to dodatek, który powinien być wzorem do naśladowania. Pełnoprawna, aczkolwiek groteskowa fabuła, świetny tryb multi oraz masa nowych przedmiotów, broni i rzeczy do roboty.







