JackGraal.com header

Pożądanie vs przyzwyczajenie

28/04/2015

Kiedyś strumień informacji i wiedzy był jak górski potok - raczej wąski i trudno dostępny, ale woda w nim orzeźwiała jak nigdzie indziej. Dziś to odkręcony na maksa hydrant, który prędzej urwie Ci głowę niż orzeźwi, jeżeli źle się za to zabierzesz.

Człowiek dąży do końca. Do końca pracy, do końca książki, do końca gry. Mierzymy nasze życie w przepracowanych godzinach, obejrzanych filmach, odwiedzonych miejscach. To nic złego, przecież wszystko to niesie za sobą wiedzę i doświadczenie.

Nie można jednak popadać w stan, w którym jedynie bezmyślnie zaliczamy kolejne doświadczenia, jakie napotykamy na swojej drodze. Warto się czasami głębiej zastanowić, zignorować założenia twórców lub „kogoś tam u góry” i świadomie podjąć decyzję. Zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście chcemy coś zrobić? Czy może to po prostu kolejny krok do skompletowania pewnego zbioru - z przyzwyczajenia, a nie prawdziwego pożądania?

Potrzeba „kończenia spraw” wiąże się z tym, że wszystkiemu co robimy, nadajemy miano zadania.


Zrobić obiad
Nauczyć się na egzamin
Odebrać dzieci z przedszkola
Przekroczyć dzienny limit kalorii
Obejrzeć film

Zwykle na takiej liście nie znajdziemy ostatniego podpunktu, bo oglądanie filmu lub granie w grę zaliczamy do niezobowiązujących przyjemności czasu wolnego. Jednak nadal traktujemy taki seans lub rozgrywkę jako coś, co chcemy zaliczyć. Gdy zobaczymy napisy końcowe, przez ułamek sekundy myślimy sobie “Achievement unlocked” - i jedziemy dalej.

Dlatego zamiast kompletować kolejne zbiory przedmiotów i doświadczeń, może warto się po prostu na chwilę zatrzymać i pomyśleć co jest dla Ciebie ważne? Teraz - w tym momencie. Czy rzeczywiście warto poświęcać czas na coś, co już dawno temu przestało Cię ekscytować i przekształciło się w zwyczajny nawyk?

chevron-uptwitterinstagramfacebook-official