Throne & Liberty, od NCSoft, czyli twórców legendarnej serii Lineage, obiecuje intensywne doświadczenie MMO z dużym naciskiem na masowe PvP i (między)gildyjną dramę. Lineage II w okolicach roku 2007 było moją pierwszą miłością w gatunku MMORPG, więc z Throne & Liberty wiązałem dość duże oczekiwania. Okazało się, że w pierwszym miesiącu (październik 2024) utopiłem w […]
Metro: Last Light to gra, która sprawia, że synonimem bezpieczeństwa stają się ciemne korytarze i podziemia, a sama myśl o wyprawie na powierzchnię wydaje się gorsza niż cokolwiek innego.
Pomimo że w początkowej fazie gra miała nazywać się Metro 2034 nie jest ona adaptacją książki pod tym samym tytułem. Fabuła opowiada o dalszych losach Artiema, który po wystrzeleniu rakiet w siedlisko Cieni zostaje przyjęty do Zakonu Spartan. Okazało się jednak, że jeden z Cieni ocalał, więc główny bohater pomaga w likwidacji owego osobnika. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, a Artiem w pogoni za swoim celem trafia na znacznie większe zagrożenie - ludzką ambicję.

Gra prowadzi gracza za rączkę, ale dzięki temu twórcy mogą swobodnie budować napięcie, a cała historia jest spójna i niezwykle immersyjna. Bestiariusz może nie jest zbyt opasły, ale w końcu moskiewskie metro to nie zaczarowana kraina. Są mniejsze i większe mutanty, potwory z bagien, latające i pełzające paskudy no i oczywiście ludzie. Przemierzając kolejne stacje metra można natknąć się na małe osiedla pełne pragnących spokoju mieszkańców nękanych nie tylko przez mutanty, ale także bandytów.
Podobnie jak w części pierwszej oprócz standardowego zestawu pukawek (które możemy dość swobodnie modyfikować) mamy do dyspozycji maskę gazową oraz uniwersalną ładowarkę do latarki, noktowizora i jednej z późniejszych broni. Największą różnicę odczuć można w poprawionym, nieco szybszym sterowaniu przez co gra wydaje się łatwiejsza. Rozgrywkę urozmaica również poprawiona funkcja skradania, która pomimo pewnych wad jest naprawdę użyteczna. Wszystko jednak zależy od inteligencji przeciwników. Do tego wiele scen jest mocno oskryptowanych co wraz z liniową fabułą zniechęca do eksploracji poziomów.

Te natomiast wypełnione są gruzem i brudem w wysokiej rozdzielczości - i to nie tylko w metrze, ale rownież na nieprzyjaznej, zatrutej powierzchni. Czasami niektóre animacje, np. w przypadku migającej mgły, nie reagują tak jak trzeba, ale ogólny poziom szczegółowości elementów graficznych robi wrażenie. To po prostu bardzo funkcjonalny benchmark z poruszającą fabułą. Na szczęście całość jest nieźle zoptymalizowana, a poziomy ładują błyskawicznie. Jedynym naprawdę obrzydliwym elementem jest animacja uderzenia wręcz - to po prostu samo zło. No i znowu nie widać nóg.
Metro: Last Light to przykład kontynuacji, która nie pokazuje zbyt wiele nowego, ale poprawia dosłownie wszystko względem poprzedniej odsłony. Czy warto wydać pieniądze na tę produkcję? Tak, ale pod warunkiem, że to fabuła jest dla nas najważniejsza.







