JackGraal.com header

Better Call Saul - spin-off, który robi to dobrze (pierwsze wrażenia)

Jack Graal
12 lutego 2015
Skomentuj
Comments

Saul Goodman (Bob Odenkirk) powraca w spin-offie Breaking Bad, a w wraz z nim część obsady i najważniejsi twórcy. Czy ten niekonwencjonalny serial dramatyczno-kryminalno-prawniczy z nutką komedii powtórzy sukces pierwowzoru? Być może. W końcu Saul był bez wątpienia jedną z najbardziej lubianych postaci u boku Waltera White’a.

Pilot Better Call Saul rozpoczyna się od czarno-białej sceny dziejącej się w teraźniejszości - główny bohater mieszka w Omaha w stanie Nebrasce i pracuje w ciastkarni Cinnabon. Taki stan rzeczy sam zresztą “przewidział” w przedostatnim odcinku Breaking Bad w formie żartu. Jak widać nie były to losowe słowa rzucone na wiatr.

Większość akcji serialu ma miejsce w mieście Albuquerque w stanie Nowy Meksyk na 6 lat przed wydarzeniami z Breaking Bad. Saul Goodman używa jeszcze swojego prawdziwego nazwiska - James McGill - i próbuje sił jako adwokat. Nie jest jednak kolorowo. Co rusz zaczynają wychodzić jakieś problemy osobiste i zawodowe, a jeżeli w końcu zdoła się z nimi uporać, na stare problemy pada nowe światło. Wyłania się obraz człowieka, który chce przetrwać, ale też coś w życiu osiągnąć. Człowieka, który każdego dnia próbuje spełnić swoje marzenie.

better-call-saul-01

O ile pilot rozkręca się dość powoli i niezbyt agresywnie, to oglądając odcinek drugi czuć ten specyficzny posmak Breaking Bad. Przepyszny posmak. Rozkręca się akcja, rozkręca się dramat i coś czuję, że wszystko rozkręca się już na dobre. Powracają tacy bohaterowie jak Mike Ehrmantraut czy Tuco Salamanca. Ten pierwszy na razie pojawia się jako zwykły, szary pracownik parkingu - natomiast Tuco… to Tuco. Poza tym poznajemy starszego brata głównego bohatera - Chucka McGilla - cierpiącego na chorobę umysłową.

Osoby, które z jakiegoś powodu chcą obejrzeć Better Call Saul bez znajomości pierwowzoru, nie powinny mieć problemu ze zrozumieniem fabuły. Nie mniej jednak polecam najpierw seans Breaking Bad, ponieważ:

(a) odwołania i znajome twarze zawsze wywołują uśmiech na twarzy,

(b) dzięki temu wiemy jakim człowiekiem ostatecznie stanie się główny bohater,

(c) to po prostu świetny serial. O Better Call Saul jeszcze nie mogę tak powiedzieć - poczekajmy na kolejne odcinki.

Warto przy okazji wspomnieć, że stacja AMC zamówiła już drugi sezon liczący tym razem nie dziesięć, a trzynaście epizodów.

KOMENTARZE

NAJNOWSZE WPISY

Xbox Cloud Gaming - granie w chmurze zamiast na konsoli? Czy to działa?

Po tygodniu hardcorowego testowania xCloud (granie w chmurze w ramach Xbox Game Pass Ultimate) muszę przyznać, że stabilność tego rozwiązania przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Mogę stwierdzić, że granie w chmurze jest pełnoprawną alternatywą dla grania na konsoli. I mówię to ja, zagorzały konsolowiec zadomowiony na dobre na PlayStation 😀 Jakiś czas temu nie byłem skłonny […]

Cry Macho – Clint, co poszło nie tak?

Do seansu najnowszego filmu Clinta Eastwooda usiadłem z pełnym przekonaniem, że czeka mnie co najmniej dobra opowieść w typowym dla tego reżysera wydaniu. Niestety srogo się przeliczyłem. Bardzo srogo. Niby mamy tutaj opowieść o honorze. O poczuciu powinności. O odnajdywaniu swojego miejsca na świecie. Ale to jest po prostu zły film. Gra aktorska to jakiś […]

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain – brakujące ogniwo legendy

Jeżeli to twoja pierwsza przygoda z serią Metal Gear Solid - go for it! Metal Gear Solid V: The Phantom Pain to niezwykle satysfakcjonująca historia, będąca brakującym ogniwem całej serii. Nawet jeżeli momentami wydaje się, że czegoś brakuje.  Fabuła opowiadana jest trochę “łatwiej” w porównaniu z poprzednimi odsłonami serii. Mam tu na myśli brak prawie […]

Najlepsze ustawienia obrazu TV dla PS5 i innych konsol do gier

Masz nowy telewizor? A może konsolę? Albo po prostu chcesz sprawdzić jak uzyskać najlepsze ustawienia obrazu TV i czy na pewno wyciskasz ze swojego audiowizualnego sprzętu tyle, ile się da? Postaram się przedstawić kilka prostych zmian ustawień (dostępnych w prawie każdym telewizorze), a mających naprawdę duży wpływ na doznania i jakość obrazu. OSTROŚĆ Jeżeli w […]

Watch Dogs Legion – “Na śliskim bruku w Londynie“

Wyobraźcie sobie grę, w której głównym bohaterem sterowanym przez gracza może być praktycznie dowolna osoba spotkana w ogromnym, otwartym świecie. To właśnie gwóźdź programu, jeśli chodzi o Watch Dogs Legion. I trzeba przyznać, że akurat ten element został stworzony dokładnie tak, jak można było sobie to wyobrazić.  Nawet motywacja osób, które dołączają do naszego ruchu […]

We Happy Few – czy emocje są potrzebne do szczęścia?

Jestem z tych graczy, którzy gry survivalowe omijają zwykle szerokim łukiem i być może dlatego tak długo zwlekałem z zapoznaniem się z We Happy Few. Ostatecznie mój instynkt gracza szepnąl mi do uszka: "Musisz w końcu w to zagrać! Podobno wieje tam Bioshockiem – nie tylko w kwestii stylu graficznego…". Więc chociaż obecne w tej […]

Sukcesja – rodzinny makiawelizm

Walka o władzę, podchody i srogi kapitalizm to tylko niektóre z elementów, które w ponury, ale zarazem wybitnie zabawny sposób pokazują absurdalne perypetie rodziny Royów. Do tego obsada została dobrana tak dobrze, że niektórych bohaterów mam ochotę udusić gołymi rękami, ale tak nie do końca, bo jednak chcę zobaczyć co się będzie działo dalej. Serial […]

Zanim zaplanujesz realizację projektu

Najważniejszą zasadą jest, by zawsze zaczynać od procesu planowania projektów. Musisz wiedzieć, co konkretnie chcesz osiągnąć.  Wiadomo, zapisywanie codziennych, powtarzalnych zadań takich jak “odebrać paczkę z paczkomatu” lub “zapłacić składkę ZUS” są potrzebne. Ba, pomimo ich banalności, pozwalają Twojemu mózgowi odpocząć, a nie pracować jako archiwum wszystkich dostępnych informacji – co jest podstawą systemu GTD. […]

Malcolm & Marie – miłosna wojna z Hollywood w tle

Niewinny film o tym jak pewien pan (John David Washington) chce uczcić sukces ze swoją panią (Zendaya). To, co widzimy, chwilami kręci się w sąsiedztwie pretensjonalności, ale obiera kompletnie inny kurs w najmniej spodziewanych momentach. Trzyma w niepowtarzalnym napięciu i co rusz zaskakuje. Tylko dwoje aktorów, a wydaje się tłoczno. Akcja gęstsza niż w Johnie […]

We. The Revolution – gilotyna albo śmierć!